Na peronie 9 i 3/4 siedział 15 letni chłopiec. Czekał na swoich 3 przyjaciuł nagle do niego ktoś podbiegł.
-James! No w końcu szukałem cię przez godzine.
-Nie drzyj się Łapa, a wogule jest 9.00 o której ty tu przylazłeś?
-O 7.00 nie miałem zamiaru siedzieć jeszcze dłużej z moją kochaną rodzinką.
-O widzę że Remi próbuje odciągnąć Petera od budki z cukierkami.-wskazał James na zabawną sytuacje i obaj się zaśmiali.
-A wy z czego się lejecie?! Widzieliście to mogliście choć pomuc!!!
-Spokojnie Remusie, Peter po cholerę ci teraz słodycze przeciesz bendziesz jeść jeszcze w podziągu.-powiedział James patrząc z rozbawieniem na kolegę który upycha się czekoladą.
-Al...e j..a ch..c...e te..r..a...z.-powiedział Peter, a raczej wyciamkał Peter.
-Pociąg jedzie ruszcie się-krzykną Syriusz, poczym pobiegli szukać wolnego wagonu.
-O tu jest wolne-powiedział Peter.
Wsiadli nie zdąrzyli położyć walizek a już coś wybuchło.
-James co to?!-krzykną Remus na przyjaciela.
-EEE......... dym.
Do przedziału nagle wszedł jakiś koleś z pociągu chyba opiekun czy jakoś tak.
-Co tu się... aaa tego się spodziewałem!!! To wy!!! Nie nie nie tymrazem bendzie inaczej zaq mną już!!!-krzykną, a Huncwoci nie mieli wyboru ruszyli za nim.
Nagle się zatrzymał przy jakiśm przedziale otworzył go i...
-I tu macie siedzieć.-powiedział i odszedł.
W przedziale była tylko jakaś dziewczyna miała blond długie włosy. Chłopcy nie zauważyli twarzy bo czytała książkę. Ale z pewnością była w ich wieku. Weszli do przedziału i położyli walizki na pułkach. W końcu odezwał się Remus.
-Czejść.
-C...zejść-odpowiedziała dziewczyna dość nie śmiało.
-Ja jestem Remus Lupin.
-James Potter.
-Syriusz Black.
-Peter Pettygrew.-chłopcy po koleji się przedstawili.
-*Carrie White.-wkońcu odłożyła ksiąszkę, była ładna, Syriusz odrazu chciał skożystać i powiedział
-Idziesz na 5 rok.
-T...ak.
-Do którego domu należysz?-zapytał teraz James.
-Slytherin.
* Carrie White wzieła się z horroru Carrie Stephena Kinga.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz